Obserwatorzy

środa, 14 września 2011

Pierwsza wymianka i prezenty, prezenty, prezenty...

Ostatnio w moim blogowym życiu nastał czas prezentów :)

A wszystko zaczęło się od wymianki jaką zaproponowała mi Jolanna.
Zapytałam czy się zgadzam?? A jak miałabym się nie zgodzić. Domki Joli podziwiałam od dawna, a te czerwone kamienice po prostu mnie oczarowały. I tak oto tym sposobem cudowna poczta stanęła na mojej osobistej półeczce.




Następnie szczęście uśmiechnęło się do mnie u Dagmary. Prosto spod Norweskiego Nieba dotarł do mnie tak uroczy zestaw - cudny prawda?



Dotarły także do mnie już jakiś czas temu prezenty od Edytki.
Niestety sesja fotograficzna była wyjazdowa i nie dałam rady zabrać jeszcze kilku drobniejszych prezentów jakie dotarły razem z tymi cudnymi pracami. Ale główne punkty programu widoczne na poniższym zdjęciu :) Cudeńka same :)



Kolejne prezenty dotarły do mnie od Moreny.
Cudowne tkaninki, tasiemki, szpileczki, cudny ptaszek, guziczki i inne słodkie cuda
Dziękuje Ci kochana za wszystko :*





Zostałam także obserwatorem bloga MonDu i jak się później okazało byłam setnym obserwatorem :D, na którego czekały takie oto prezenty:

Przepiękne mitenki i golfik do kompletu, cudnie ozdobione i pachnące woreczki oraz inne słodkości widoczne na zdjęciu.
Wielkie dzięki za te wszystkie cuda.


I kiedy już z tych prezentów zupełnie przewróciło mi się ze szczęścia w głowie dostałam kolejny- taki oto przepiękny kuchenny komplecik w brązową kratkę. Łapka i rękawica z kciukiem :D
Kasia którą poznałam na forum "Szyjemy po godzinach", a jakiś czas później osobiście, obdarowała mnie tymi prezentami kiedy wpadłam do niej na kawę. Kasiu bardzo, bardzo Ci dziękuję za wszystko :*



Prawda, że może poprzewracać się w głowie od tylu wspaniałych przedmiotów i tylu cudnych ludzi, którzy chcą się podzielić z innymi swoimi działami ?:)
Dziewczyny jeszcze raz przesyłam wielkie podziękowania za wszystko. Mam nadzieję, że prędzej czy później będę mogła się odwdzięczyć.

W ramach początków wdzięczności obiecuję, że w następnym poście znajdziecie obiecany tutorial na tasiemki i metki, bo widzę po mailach, że niektóre z Was już się niecierpliwią :)

buziaki
Spokojnego wieczoru

wtorek, 6 września 2011

jesień pełną gębą

Zupełnie niepostrzeżenie do mojego domu wtargnęła jesień.

Najpierw rodzinka spod Częstochowy podesłała cudne ozdobne dynie, potem w przy okazji wizyty w Lerła Myrlę dojrzałam wrzosy do których słabość mam okrutną, poszłam oczywiście przyjrzeć im się bliżej, a tam na końcu alejki wrzośce po złotóweczce!!( przecież nie mogłam przejść obojętnie). Wrzośce zakupione można wracać do domu, a tam już czekały śliwki i gruszki na przetwory.

Węgierki się smażą, a zapach smażonych śliwek jest dla mnie jednoznaczny ze zbliżajacym się końcem lata. Jeszcze dynia cudna wyhodowana przez Dziadka pewnego Karola :) ma do mnie trafić w najblizszym czasie, a w planach na dzisiejszy wieczór jest babka z gruszkaami mniammmmmi.

Nic tylko jesienią siedzieć w kuchni i pichcić, smażyć, piec i inne przetwory szykować.

Patrzę sobie przez okno na zachodzące słońce, którego ostatnie promyki oświetlają pierwsze żółte liście. Czyż świat nie jest piekny ?? :) Uwielbiam jesień!

Ale zostawmy moje dziwne przemyślenia na boku choć kto czyta mnie od początku ten pamięta pewno moje ostrzeżenia, że funkcja terapeutyczna bloga i moje uzewnętrznianie się czasem będzie się tu pojawiać, ale tę część zawsze możecie ominąć i pozostać przy zdjęciach i komentarzach ;P


A propos wrzosów i fioletów powstała ostatnio bransoletka, która jak na razie jest bezdomna.






A bardziej jesienne korale powstały co prawda dużo wcześniej, ale nie były jeszcze pokazane bo chyba bardziej pasują do jesiennych strojów.




Kochane, wielkie dzięki za tak ogromna ilość przemiłych słów pod moim ostatnim postem z tasiemkami. Jak już pisałam postaram się przygotować mały tutorial i w najbliższym czasie przedstawić go na blogu. Jednak następny post należeć będzie do Was. Pokażę wszystkie upominki, które otrzymałam w ostatnim czasie, a troszkę się tego uzbierało :)

Buziaki przesyłam i lecę piec moją babkę z gruszkami, trzymajcie kciuki, żebym jej nie spaliła


Agata

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Metki i tasiemki własnej produkcji

Jednym z pierwszych cudnych miejsc jakie odkryłam, zagłębiając się w blogowy świat, było Moje Zielone Wzgórze. Pamiętam jak szczęka opadała mi przy każdym kolejnym poście. Oprócz pięknego bloga Ania okazała się osobą przesympatyczną i chętnie dzielącą się swoją wiedzą i pomysłami. Już dawno zapisałam sobie w ulubionych sposób Ani na zrobienie własnych metek i bawełnianych tasiemek. No i w końcu okazało się, że w domu jest wszystko co potrzebne do ich wykonania. Posiedziałam więc dłuższą chwilę przed komputerem i stworzyłam próbne projekty moich osobistych, ozdobnych tasiemek oraz metek.
A poniżej efekty pierwszych prób







Jestem bardzo zadowolona z efektów. Tasiemki, szczególnie te barwione prezentują się przepięknie.
Może same spróbujecie, to naprawdę nic trudnego, a takie osobiste tasiemki to naprawdę wielka frajda :)
Uważajcie, od dziś moje metki będę kleić, naszywać i zawieszać wszędzie :P
Buziaki
Agata

ps. Kochane bardzo Wam dziękuję za tak wiele komentarzy. Staram się wszystkie Was odwiedzać, ale gdybym kogoś ominęła to proszę się upomnieć :P Chciałabym zajrzeć wszędzie, ale z czasem krucho. Jeśli gdzieś mnie nie było poproszę o info na maila :) Wpadnę na kawę w pierwszej wolnej chwili

środa, 24 sierpnia 2011

Morskie opowieści


Kolejne zaległości.
Koniki morskie.
Uszyte dawno temu leżały sobie w jednym z wielu kartonów. Dzisiaj przypomniałam sobie o nich i pomyślałam, że lepszego dnia jak ta piękna, słoneczna środa chyba na ich premierę nie znajdę.
Oczywiście mogłam sfotografować je na piaszczystej plaży, ale że jakoś w tym roku z urlopu wyszły tzw nici to sesja odbyła się na słonecznym parapecie :)





A teraz biegnę po szklankę zimnego soku.
Dziewczyny nie macie pojęcia jak w takie dni zazdroszczę posiadaczkom ogródków, hamaków i tarasów - szczęściary :)

Buziaki

Agata

wtorek, 23 sierpnia 2011

Coś słodkiego na gorące dni

Dziś cały dzień chodziła za mną ochota na coś słodkiego.
Na coś lekkiego i pysznego.
Szukając inspiracji zerknęłam na bloga siostry mojej rodzonej, a tam świeżutki post- pyszny post :)
Ciasto jogurtowe ze sliwkami
Szkoda, że na blogu umieściła także informację, że całe t
e pyszności zostały juz zjedzone ;/
Cóż było robić. Lista zakupów, wizyta na targu po śliweczki i do kuchni.
Ciasto właśnie dochodzi w piekarniku. Pulchniutki, delika
tne i cudnie pachnące.
Biała herbatka już w filiżance, jeszcze pięć minut i bę
dziemy się zajadać.

Przepis tutaj:
Ciasto jogurtowe ze śliwkami



Polecam Wam serdecznie jogurtowe ze sliwkami na te gorące letnie dni.
Buziaki
Agata

ps. zdjęcie z bloga Magdy

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Landrynkowa bizuteria

Dostałam w prezencie bransoletkę z prośba "rozpracowania" i uszycia podobnej.
Pomyślałam, że to jakaś zdolna duszyczka stworzyła, a okazało się, że bransoletka to kolejne made in china. Wyzbyłam się więc wyrzutów sumienia i stworzyłam kilka podobnych bransoletek, korali, a nawet pasek ozdobny do spodni czy innej bluzeczki.
Bardzo podoba mi się ich kształt, przypominają mi landrynki z dzieciństwa.

Robi się je łatwo szybko i przyjemnie



To się nazywa "parcie na szkło" czyli Tytusek jest wszędzie




Buziaki przesyłam

ps. dzięki za wszelkie wskazówki na temat wianków. Wczoraj połowę dnia spędziłam w lesie i na łące. Zobaczymy co z tego wyniknie
Agata

wtorek, 16 sierpnia 2011

Szyciowy mix

Dzisiaj część pierwsza zaległości.
Uszyłam jakiś czas temu trochę rzeczy, których jeszcze nie miałam okazji pokazać.
Poniższe gąski, kwiatki i ślimaczek uszyłam dla Pani Kasi
Gąski tym razem w wersji "niepatyczkowej" - będą zawieszone w formie girlandy

Zdjęcia niestety jakości bardzo średniej. P. Kasia kończyła już urlop w kraju i na profesjonalną sesję czasu niestety nie wystarczyło.






Dziewczyny mam nadzieję, że nie załamie Was psychicznie moje pytanie hihih
Uwaga, powieje trochę jesienią :)
W zeszłym roku marzyło mi się wykonanie kilku wianków/stroików. Te, które podobały mi się najbardziej zrobione były z "mchu" :)
Widziałam taki mech w lesie, ale jak go pozyskać na wianki nie wiem :P
Zbiera się go bezpośrednio przed "wiankowaniem"? Kupuje jakiś specjalny?
Może ktoś zna jakiegoś bloga gdzie pokazane byłyby sposoby robienia takich stroików. Nie tylko z mchu, ale także tych bardziej tradycyjnych z gałązek( chyba brzozy).
Będę wdzięczna za informacje wszelki,

buziaki przesyłam i słońca,słońca, słońca życzę Wam i sobie.