Obserwatorzy

niedziela, 5 lutego 2012

Pojemnik na pieczywo

Stęskniłam się...
Za maszyną, za filcowaniem, za blogiem, no i za Wami przede wszystkim. Dziękuję Wam za maile i komentarze pojawiające się ciągle mimo mojej chwilowej nieobecności.
Przeprowadzka już za mną. Teraz już z górki choć chwilkę potrwa zanim odnajdę się w tych wszystkich kartonach i namierzę moją maszynę i całą resztę sprzętu. Do internetu też dostęp bardzo ograniczony, ale obiecuję już niebawem nadrobić moją nieobecność i poodwiedzać Wasze blogi :)
Dziś przedstawiam uszyty jeszcze przed tym całym zamieszaniem pojemnik na pieczywo tudzież inne drobiazgi.
Wbrew pogodzie za oknem postanowiłam, że pojemniczek będzie bardziej
wiosenny. Pojawiły się na nim miniaturkowe, fioletowe różyczki.







A tutaj z dodatkiem wspaniałych świeżych bułeczek z cukrem różanym
w wykonaniu mojej przezdolnej kulinarnie siostrzyczki :*

Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła doszyć do niego inne kuchenne drobiazgi, bo do rękawiczki kuchennej zabieram się już od kilku miesięcy.
To tyle babeczki na dziś :)
Buziaki gorące przesyłam i obiecuję już niebawem pojawiać się częściej.
Papa :*

środa, 11 stycznia 2012

Musujące kulki do kąpieli czyli jak znaleźć sie w Prowansji w środku zimy

Gruz, kurz, farby, kleje, panele i inne cuda- tak wygląda ostatnio moja codzienność. Remont trwa w najlepsze :/ No, ale co zrobić, czasem trzeba pocierpieć.Najgorsze jest to, że z "najgrubszymi" rzeczami musimy zdążyć przed końcem stycznia, bo wtedy wyprowadzamy się z obecnego mieszkania.
Przy życiu w całym tym bałaganie utrzymuje mnie świadomość tego, że w nowym miejscu jedno pomieszczenie zostało zarezerwowane na moje graty, a co to oznacza- Pracownię przez duże P Jupiiiiii
W końcu wszytskie guziczki,materały będą miały swoje miejsce.
Minusem obecnej sytuacji jest fakt, że nie mam czasu na nic ( nie licząc drapania ścian, gruntowania i odnawiania kilku drzwi z 15 warstwami farby :P)

Nie mam chwilowo możliwości wyjęcia maszyny do szycia, ale jakieś zajęcie na te krótkie wolne chwile musiałam sobie wykombinować. Postanowiłam więc wykonać musujące kulki do kąpieli, do których zabierałam się już od roku.
Kulki niekulki bo u mnie dziś w formie serduszek.





Przepis na moje kuleczki musujące:

1 porcja kwasku cytrynowego
2 porcje sody oczyszczonej
kwiaty lawendy, platki róż lub każdy inny dodatek
balsam do ciała ( odrobina)
oliwa z oliwek
barwnik spozywczy ( niekoniecznie)
ewentualnie olejek eteryczny

1. Jeżeli mamy barwnik w proszku rozpuszczamy go w dosłownie dwóch kropelkach wody)
2. Mieszamy suche składniki, dodajemy kwiaty, płatki oraz barwnik.
3. Dodajemy odrobinkę ( łyżeczke-dwie) ulubionego balsamu do ciała
4. Dodajemy powolutku oliwę z oliwek- intensywnie mieszamy. Oliwę dodajemy do momentu uzyskania odpowiedniej konsystencji-garść mieszanki po ścisnięciu w dłoni utrzymuje swoją formę.

Można dodać także olejku eterycznego- mnie niestety uczulają więc w moich kulkach ich brak.

Uzyskaną masę wkładamy do foremek, pojemnikach na lód lub innych pojemniczków i pozostawiamy do całkowitego wyschnięcia. Po kilku godzinach można wyjąć je z foremek i ułożyć gdzieś do dalszego schnięcia min przez kolejne 24h.

Gotowe kulki trzymamy w suchym, zamkniętym pojemniku


Gwarantuję, że kąpiel z takim dodatkiem w tak deszczową, nieprzyjemną pogodę jak ta ostatnio, pozwoli się zrelaksować i przenieść do słonecznej Prowansji.... choćby na te kilka minut :)

Dodatkowo takie pachnące, własnoręcznie wykonane serducha to doskonały upominek np. na zbliżające się Walentynki


wszystkiego dobrego,

buziaki


Agata

niedziela, 1 stycznia 2012

Filcowanie na sucho - tutorial

Wiele tutoriali krąży już w internecie na temat filcowania. Ciągle jednak trafiają do mnie pytania "jak to się robi?" Postanowiłam więc przedstawić krok po kroku jak postawić pierwsze kroki w filcowaniu na sucho.

A że podstawą w filcowaniu na sucho są filcowe kulki, które możemy wykorzystać na wiele różnych sposobów- najczęściej do wykonywania biżuterii, przygotowałam mały tutorial jak wykonać filcowe kulki.


TUTORIAL

Filcowanie na sucho



Pierwszym krokiem jest przygotowanie wszystkich potrzebnych narzędzi pracy.


Potrzebujemy:

wełny czesankowej*,

igieł do filcowania**-cienkiej i grubej

oraz maty do filcowania***


Jeśli mamy już wszystko co będzie nam potrzebne zabieramy się do pracy.



KROK 1


Bierzemy do jednej ręki wełnę w wybranym kolorze i drugą ręką odrywamy z niej pasma wełny długości ok 15-20cm. Wełna bardzo łatwo się rozdziela na cieniutkie pasma. Kolejne warstwy luźno kładziemy na naszej macie/gąbce, jedną pod drugą



Ilość wełny użytej na jedną kulkę to sprawa bardzo indywidualna i zależy od wielkości i twardości kulki jaką chcemy uzyskać. Najlepiej więc zrobić na próbę jedną kulkę i samemu sprawdzić jakiej wielkości kuleczkę uzyskamy z użytej ilości wełny.

KROK 2

Kiedy już mamy na naszej gąbce ułożone luźne pasemka wełny zbieramy je razem w kłębek. Staramy się, aby jego ksztalt ak najbardziej przypominał puszysta kulę.


Utworzony kłębek wełny potraktujemy teraz jak kulke plasteliny ( pamiętacie jeszcze? :) Obracamy ją kilka razy w dłoniach delikatnie uciskając, aby w miarę mozliwości nabrał pożądanego kształtu. Pamiętamy cały czas, ze na koniec naszej pracy chcemy uzyskać piękną filcową kulkę :)


KROK 3

Bierzemy teraz nasz kłębek oraz grubą igłę. Naszą kulkę kładziemy na macie i zaczynamy nakłuwanie igłą, przytrzymując jedną ręką wełnę na gąbce . Kulkę traktujemy igłą przez dłuższą chwilę. Nakłuwamy ją z wszystkich stron obracając ją co chwila, a co jakiś czas ponownie bierzemy ją do ręki i staramy się obracając ją w dłoniach nadawać jej ksztalt kuli. Z każdym nakłuciem igły będziemy czuć jak włókna naszej wełny łączą się ze sobą, powodując, że nasza kulka staje się coraz bardziej zbita.



KROK 4

Dla osób początkujących trudnym momentem jest wyczucie kiedy należy zmienić igłę grubą na cienką. Ja zmieniam igłę gdy nasza kulka jest jeszcze dosyć miękka, ale pod igłą przy kolejnych nakłuciach czujemy już opór. W tym momencie zadaniem cieńszej igły jest ostateczne ubicie naszej kulki i nadanie jej gładkiej powierzchni. Cienkiej igły używamy do momentu uzyskanie pożądanego kształtu i twardości.

Jeśli w trakcie pracy stwierdzimy, że nasza kulka jest za mała, w każdej chwili możemy dołożyć kilka pasemek wełny. Owijamy nimi kulkę, która powstała wcześniej i zaczynamy znów pracę z grubą igłą, a po dokładnym połączeniu przerzucamy się znów na pracę z cieniutką igiełką.

------------------------------------------------------------------------

Jak twarda ma być gotowa kulka? Wszystko zależy od efektu jaki chcemy uzyskać. Jedni wolą pracę z dosyć miękkimi kulkami, inni np. ja lubią kulki gładkie i twarde- jest przy nich niestety więcej pracy, są trudniejsze do przekłucia, ale efekt wynagradza trud pracy.

    *wełna czesankowa – istnieje kilka rodzajów wełny czesankowej. Użyta w tym tutorialu wełna to czesanka hiszpańska. Charakteryzuje się długimi pasmami i jest to jedna z najtańszych czesanek. Doskonale nadaje się do filcowania na sucho. Wełna czesankowa peruwiańska oraz z merynosów to wełny dużo droższe, mają króciutkie, miękkie włókna przypominające strukturą bardziej watę :) Doskonałe do filcowania na sucho, szczególnie sprawdzają się przy filcowaniu małych przedmiotów i maleńkich kulek

    **igły do filcowania – ja osobiście używam igieł firmy Clover, które u mnie sprawdzają się najlepiej. Oprócz igieł cienkich i grubych stnieją jeszcze igły średnie, wg mnie zupełnie zbędne gdy mamy porządne igły grubą i cienką.

    *** mata do filcowania -istnieją „profesjonalne” maty do filcowania, ale możemy użyć innego podkładu np. gąbki do naczyń ( ta do kąpieli ma zbyt duże otwory)

    WERSJA DO WYDRUKU



    I to chyba tyle :)

    Mam nadzieję, że powyższe wskazówki komuś się przydadzą.

    Teraz proszę o ewentualne pytania i wątpliwości. W miarę możliwości postaram się szczegółowo na nie odpowiadać :)

    Buziaki serdeczne przesyłam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku 2012 !!!


    Agata

niedziela, 25 grudnia 2011

świąteczny relaks

Zasłużony relaks na kanapie :) Kubek pysznej, gorącej herbatki , choinka świecąca w kąciku pokoju, zapach goździków unoszący się w całym mieszkaniu no i co najważniejsze góra pysznego jedzonka w zasięgu ręki- czego chcieć więcej. Moczka, makówki, kapsutka z grzybami, serniki, makowce....... Nie wiadomo po co sięgać w pierwszej kolejności :) Mam nadzieję, że i u Was późny wieczór w świąteczne dni to czas na zasłużony relaks.
Dziś pokażę Wam chyba ostatnie w tym roku świąteczne (s)twory. Uszyłam kolejnego łosia,ktory przeznaczony został na świateczną wymiankę na moim ulubionym szyciowym forum :)


Mam nadzieję, że prezent się podobał. Ja dostałam cztery cudowne patchworkowe podkładki w kształcie choinek oraz zdekupażowaną deseczkę, które pokażę Wam po Świętach.

No to chyba tyle na dziś :)
Życzę Wam, aby jutrzejszy świąteczny dzień był dla Was radosny, pogodny i pełen miłości.

buziaki
Agata

sobota, 24 grudnia 2011

Coraz bliżej Święta

Na zdjęciu autorstwa mojej siostry tegoroczne makówki ( dzieło mojej mamy i magdy właśnie oraz mój świateczny wianek :)

Chciałam Wam złożyć najlepsze życzenia świąteczne!
Niestety w tym roku przez wszystkie życiowe zawirowanie moje kartki świąteczne nie poleciały w świat, ale nie oznacza to, że o Was nie pamiętam :) I dlatego też z głębi serca życzę Wam, aby te najbliższe dni były dla nas wszystkich wyjątkowe, spędzone z tymi, których kochamy.
Zdrowych i spokojnych Świąt życzę i do zobaczenia już po :)
Z pełnymi brzuchami i energią na cały przyszły rok widzimy sie już niebawem!


niedziela, 18 grudnia 2011

Świąteczna girlanda

Dziś w ramach przygotowań do Świąt moja pierwsza w życiu girlanda.
Zobaczyłam kiedys podobną w czeskim sklepie i postasnowiłam uszyć ją w tym roku.



Spokojnej niedzieli

Buziaki
Agata

piątek, 16 grudnia 2011

Łosiowisko

Minęło trochę czasu od ostatniej mojej tu wizyty. Minęło trochę czasu od momentu gdy czas pozwalał codziennie zerkać na Wasze blogi. W tym roku przedświąteczny czas nie służy niestety wyciszeniu i refleksji. Porównałabym go raczej do karuzeli. Zarazki, ciągły pośpiech, roztargnienie i inne przeciwności losu skutecznie odciągały mnie od pracy i komputera.

Na dokładkę niedawno zostalismy niespodziewanie „wyproszeni” z mieszkania , które wynajmujemy . W związku z tym zamiast myśleć o Świętach i prezentach kombinowaliśmy gdzie podziejemy się po Nowym Roku. Na całe szczęście powoli wszystko się układa :) Dobre anioły postawiły na mojej drodze kogoś, dzięki komu spełni się moje największe marzenie. Od stycznia zamieszkam sobie w nieco większym niż dotychczasowe 50m lokum :) i Jeszce ogródek będę miała- więc od wiosny wielkie grzebanie w ziemi, sadzenie i inne atrakcje- juz się nie mogę doczekac :)- I jak tu nie powiedzieć: „ Nie ma tego zlego...”

W całej tej karuzeli musiałam trochę popracować. Obiecałam bowiem jakiś czas temu, że zjawię się na lokalnym kiermaszu świątecznym w zaprzyjaźnionej szkole. Na dokładkę w całym tym rozgardiaszu zapodziała mi się cała torba uszytych wcześniej ozdób światecznych. Na szczęście po długich poszukiwaniach torba się odnalazła :) Te odnalezione rzeczy pokażę w nastepnym poście, a dzisiaj przedstawiam najświeższe wyroby.

Łosie, renifery- jak kto woli. Dostałam podobnego rok temu od Annaszy i zakochałam się w nim od pierwszego spojrzenia. Zdecydowałam wtedy, że na kolejne Święta postaram się stworzyć podobne. No i mimo minimalnej ilosci wolnego czasu powstały cztery świateczne łosie.








Na dziś to tyle :)
Buziaki przesyłam i obiecuję zerknąć do Was jak tylko znajdę wolną chwilę


Agata