Obserwatorzy

wtorek, 14 czerwca 2011

Moje Magiczne atelier

Do mojej kolekcji ślimaczków dołączyło ostatnio kilka nowych osobników.

Pomęczę więc Was dzisiaj jeszcze kilkoma zdjęciami.

Dzisiejsze powstały z myślą o moim sklepiku na artillo, tak na dobry początek mojego Magicznego Atelier


Zapraszam do zaglądania.






A już niebawem, relacja z sobotniego kiermaszu, a działo się działo :P


Pozdrawiam Was gorąco

Agata

środa, 8 czerwca 2011

Kiermasz handmade Ruda Śl najblizsza sobota- ktoś chętny

Witajcie!

Kochane zwracam się do osób z okolic rudy Śląskiej i wszystkich chętnych którym do Rudy chciałoby się przyjechać.
Zostałam poproszona o zorganizowanie mini-kiermaszu handmade.
Co najlepsze dowiedziałam się o tym dziś, a kiermasz w sobotę, tak tę najbliższą :)
Organizatorem jest Miasto Ruda Śląska,
Kramiki mają być różne, ja mam zorganizować coś handmaidowego, ale jak jeśli zapasów brak a czasu całe 2 dni :D ??
Pomyslałam, że może by się zrzucić i to nie finansowo, ale po prostu kazdy bierze pod pachę co ma i przyjeżdża. Zorganizujemy jeden, dwa stoliczki :) Napijemy się kawy, zjemy ciacho, poplotkujemy :)

Ktoś chętny??

Termin: 11 czerwca 2011 koło południa
miejsce: Ruda Śląska Wirek, zabytkowa uliczka Kubiny

Plan imprezy tutaj
Pozdrawiam Agata

Dodano w piątek 10 czerwca

No i jakimś cudem coś tam się uzbierało :)
Będzie więc biżuteria mojego autorstwa, ale nie tylko.
Znajdą się jakieś ślimaczki, kilka gąsek :)
Będą pyszne muffinki na zagrychę
Zapraszamy wszystkich chętnych !!

Sobota 11 czerwca 2011
Ruda Śląska wirek ul. Kubiny ( obok kościoła ewangelickiego)
Start godzina 12

Czekamy na Was!

niedziela, 5 czerwca 2011

Poduszka samochodzik

W maju, Tytusek- mój siostrzeniec obchodził swoje czwarte urodziny.

A czwarte urodziny to już nie żarty ;)

Z tej okazji tradycyjnie dostać musiał samochód. To rzecz oczywista gdyż wszyscy wiemy, że Tytuska największą pasja są auta i wyścigi.

Postanowiłam więc tym razem dostarczyć samochód w trochę innej formie niż tradycyjne autko.

A że na pomysł uszycia poduszki wpadłam może dwie godzinki przed imprezą to nie jest ona niestety do końca dopracowana. Spełnia jednak doskonale swoją rolę. Jest mięciutka, ma kształt samochodu i jest czerwona, a to ważne bo Tytus zawsze powtarza, że te czerwone są najszybsze :)

Poducha w dniu urodzin została do solenizanta dostarczona. Spojrzał na nią, przytulił, powiedział, że bardzo mu się podoba, a potem zawołał mnie na „słówko” i powiedział: „ ciociu fajna ta poduszka, ale mogłabyś mi uszyć taką niebieską, bo ja teraz lubię niebieskie samochody” :P

Ciocia obiecała, że uszyje :)

Jednak na razie Tytusek spokojnie zasypia przy swoim czerwonym samochodzie, który mieszka sobie w pokoju dziecięcym.


A na sam koniec chciałam powitać wszystkich nowych obserwatorów oraz gorąco pozdrowić osoby regularnie do mnie zaglądające :) Dodajecie mi "pałeru" do pracy nawet w te upalne dni :)

Pozdrawiam Was gorąco

wtorek, 31 maja 2011

Dzisiaj nie o mnie :)

Witajcie !

Kochane czy znacie polską Anne Geddes ?? :D
Tak sobie nazwałam Asię kiedy pierwszy raz zerknęłam na jej bloga i zobaczyłam te wszystkie cudowne zdjęcia.
Nie znacie Asi ? Zapraszam na jej bloga i gwarantuję, że zakochacie się w jej zdjęciach, a nie jedna z Was może nawet skorzysta z jej talentu i odda się lub swoje maleństwa w jej zdolne łapki.
Do Asi pojechały ostatnio moje ślimaczki, które dzielnie będą pozować do zdjęć wraz z małymi modelami i modelkami.
Poniżej jedno ze zdjęć Asi ze ślimolkiem mojego autorstwa w roli drugoplanowej ;)


A więcej zdjęć Joanny Zielińskiej na jej blogu.
Polecam gorąco !

A jeśli mowa o zdolnych dziewczynach to całkiem niedawno trafiłam na blog modelina-art.blogspot.com - Ebru robi z modeliny takie rzeczy, że szczęka opada :P
Zajrzyjcie do niej koniecznie i poszukajcie zdjęć moich ulubionych markiz :)
Pozdrawiam chłodno w ten gorący wieczór :)
Całusy :*

czwartek, 26 maja 2011

Zamówienie, którego nie było czyli wpadka nad wpadki :)

Witajcie Kochane!
Dzisiaj głownie będę marudzić, a to za sprawą wpadki jaką zaliczyłam.
Realizowałam ostatnio kilka zamówień głownie na ślimaczki, które nadal się szyją.
Ale o ślimaczkach i ich nowych domkach dopiero za dni kilka.

Dzisiaj o zamówieniu-zleceniu, którego nie było ;)
Takim, które połechtało moje ego i "artystyczną duszę".
Za jego niezrealizowanie przepraszam raz jeszcze panią Aleksandrę i całe jej znakomite towarzystwo :)

A dlaczego zamówienie-marzenie?
A dlatego, że moje szyciowe wytwory miały trafić mniej lub bardziej bezpośrednio w ręce wyjątkowe.
W miejsce, które kojarzy mi się z wyjątkowymi wnętrzami ze wspaniałym jedzeniem i wyjątkową Panią M. którą od dawna darzę ogromną sympatią mimo, że nigdy jej nie spotkałam :) a której największą pasją (mężczyzny jej życia nie licząc :) jest gotowanie.
No i tu siostrę moją przepraszam hihi, dla której pani M, to kulinarna mistrzyni :)
Magda to mi chyba nie wybaczy nigdy :P

Poproszono mnie o uszycie kilku rzeczy, które na blogu pokazywałam.
No i miało być pięknie :)

Gdyby nie jeden fakt, że mój kochany program pocztowy
wrzucił tego maila do spamu ;/ no i tam sobie przeleżał jakiś czas.
Nie macie nawet pojęcia co się dziś działo, kiedy do skrzynki mojej mailowej spojrzałam. A tam ta wiadomość z przed wielu dni ;( Nieaktualna niestety.
Mówi się trudno, ale przykro mi strasznie, przede wszystkim dla tego, że komuś spodobało się to co robię i pisząc do mnie mógł pomyśleć, że po prostu nie chce mi się odpowiedzieć.
Nauczka jest i od dziś wszystkie spamy przeglądać obiecuję dokładnie :)

Szkoda słów.... wkurzyłam się dziś i tyle :) ale żeby nie marudzić do samego końca pokażę Wam jeszcze ostatnie kolczyki.


Pozdrawiam Was gorąco i dzięki za wysłuchiwanie mojego marudzenia hihih
dziękuję za wizyty i mile komentarze. Całusy ślę :*
A i czekam z niecierpliwością, która z Was pochwali się realizacją tego wyjątkowego zlecenia :)

środa, 18 maja 2011

Moje chabrowe pole

Ale najpierw mały wstęp.
Przepełniona jestem energia i pełna chęci do pracy i pomyśleć, że to sprawka kilku przemiłych dziewczyn z pewnego salonu piękności. Trafiłam tam tym razem zawodowo, a nie na manicure niestety ;) Już dawno temu obiecałam podrzucić przemiłym Paniom coś z moich filcaczków. No i trafiła się okazja. Tylu komplementów tam się dzisiaj nasłuchałam, że wystarczy mi chyba na wiele miesięcy :)a jednej przemiłej klientce już po chwili z uszek zwisały czarne, filcowe kolczyki :) Ale byłam dumna, ze się spodobały. Zamówienia na kilka następnych par zapisałam starannie i wróciłam do domu tworzyć :) I pomyśleć, że kilka garść miłych słów i szczypta pochwał może nam dać tyle energii i chęci do pracy!
Dzięki dziewczyny :)

A poniżej przedstawiam wam moje "chabrowe pole". Naszyjnik podobny do pokazanego kilka postów wcześniej. Tam była szara wersja, a tym razem napełniająca mnie optymizmem odsłona chabrowa :) czyli mój ulubiony odcień niebieskiego w roli głównej.





A jeśli o chabrach mowa, zaglądałyście już na chabrowe pole?
Jeśli nie to koniecznie wrzucić proszę do ulubionych :)
Za reklamę nikt mi nie płaci :) Ale tyle wspaniałych rzeczy, pomysłów i twórczych osób w jednym miejscu - tego nie możemy przegapić.

Spokojnej nocy
Agata :*

ps. za wszystkie przemiłe słowa pod ślimaczkami dziękiiiiiiiiiiiiii wielkie :)

piątek, 13 maja 2011

Wiosenna inwazja ślimaków!

Witajcie :)

Naszym domem zawładnęły ślimaki. Kolorowe, mięciutkie, pulchniutkie :)

Czy bardzo będziecie mieć mi za złe jeśli już na początku powiem jak bardzo jestem dumna z tych małych rogatych, zakręconych ślimaczków??

Jestem nimi zachwycona. Napracowałam się troszkę nad nimi. Po ich ukończeniu okazało się, że wyglądają znacznie lepiej niż się spodziewałam.

A teraz mogłabym tak siedzieć i szyć kolejne i kolejne.

Plaga ślimakowa ostatnio po wielu blogach się rozeszła i w wielu miejscach widziałam te stworki z zakręconym domkiem na plecach, ale ostatecznie zainspirowała mnie Daria ( i to już nie pierwszy raz).

Siadam więc dalej do maszyny, bo jeszcze kilka muszelek czeka na wykończenie.

Życzę Wam słonecznego weekendu.


Ps. nie krępujcie się pisać w komentarzach jeśli widzicie jakieś niedoskonałości, albo coś poprawiłybyście. Ja chętnie wysłucham rad i wskazówek znacznie bardziej doświadczonych blowiczek.

Całuję Agata